Zwierzaki w domu. Warto czy nie warto mieć?

Gdy byłam dzieckiem moim największym marzeniem był pies. Rodzice się nie zgadzali, więc miałyśmy w domu w ciągu kilku lat rybki, chomiki, świnkę morską i papużki. Pies był poza naszym zasięgiem. Był w naszych książkach i marzeniach. No i w schronisku! Zdesperowane po latach próśb „przygarnęłyśmy” psiaka ze schroniska i postawiłyśmy rodziców przed faktem dokonanym. Oczywiście pies został z nami, a ja obiecałam sobie, że moje dzieci nie będą musiały schodzić na drogę przestępczą (kradzież mamy dowodu oraz podrobienie podpisu z wyrażoną zgodą na wzięcie psa ze schroniska) i pies w naszym domu będzie obecny. Jest i pies, i jest od kilku dni papużka. Zwierzaki dostarczają nam wiele radości, jak i obowiązków, ale są również dodatkową kategorią w wydatkach. Czy warto więc mieć zwierzaka w domu? Warto, a nawet bardzo.

Decydując się na zwierzaka w domu, każdy rodzic musi sobie odpowiedzieć: chcę mieć dodatkowe obowiązki i masę wydatków? Czy wstanę 15 minut wcześniej, by wyjść z psem? Kosztowne wizyty u weterynarza? Co z psem podczas wyjazdów wakacyjnych? Jedzie z nami, czy zostaje? Może tylko rybki? A chce mi się czyścić akwarium? Pomiędzy psem a rybkami… świnka morska! Zapach nie będzie mi przeszkadzał? Halo! Halo! Przecież to moje dzieci chcą mieć zwierzaka? Ja się zgadzam, ale umywam ręce. Wszystkie obowiązki będą spoczywać na dzieciach!!! No właśnie, lepiej tak nie myśleć. Bo niesprzątnięty piasek u kota będzie problemem w całym domu! Dzieci z reguły wołają o zwierzaka, obiecują, że będą się nim zajmować dzień i noc, ale jak to z dziećmi bywa ich euforia szybko znika i biedny zwierzak zostaje na łasce, bądź nie-łasce rodziców. A jeśli dzieciom się zwierzak po prostu znudzi? Zderzą się z rzeczywistością i okaże się, że pies fajny, ale u koleżanki na chwilę… Oddasz psa? Dlatego przede wszystkim sobie odpowiedz, czy chcesz zwierzaka w domu. Tak na wszelki wypadek.
Ponieważ ja zawsze bardzo lubiłam psy, decyzja o psie raczej wyszła ode mnie. Mąż nigdy psa nie miał. Wolał koty. Moje zdanie (może błędne), ale dzieci muszą wychowywać się z psem. Pies w domu jest dopełnieniem rodziny. W końcu pies najlepszym przyjacielem człowieka jest, no nie? No i Mąż chcąc nie chcąc musiał przyjąć do wiadomości, że u nas będzie pies. Chyba nawet się lubią – obaj.
Pies to sporo obowiązków i wydatków, ale tu patrzę na to w kategoriach członka rodziny. Jeśli się zdecydowaliśmy to z pełną odpowiedzialnością. Takie nasze czwarte dziecko. Pełna odpowiedzialność, czyli pies musi czuć się u nas dobrze. Nie raz słyszę/czytam: „Pies nic nie kosztuje. Jak to? A jedzenie? A weterynarz? Nie choruje? A „osobiste” rzeczy? Je to co my, kilka razy coś mu chyba zaszkodziło, ale przeszło. Za wizytę u weta płacić 80 zł, jeszcze nie zwariowałem.” No to gratuluję. Psu współczuję.

Ja mam zdecydowanie inne podejście. U nas pies dostaje psią karmę dobrej jakości. Nie wyobrażam sobie dawać mu tego samego co nam. Nie wiem, jakoś jednak psy trochę różnią się od nas. Zapychać mu żołądek tym co zostało z obiadu? Dużo osób tak robi i psy żyją, wiem. U nas z obiadu nie zostaje nic, więc nawet nie ma takiej opcji. Jedzenie tylko i wyłącznie psie. I żadnego wyjątku od tego nie robię. Jedzenie i inne potrzebne psu artykuły (leżanka, smycz, obroża przeciw kleszczom, szampon, woreczki na psie kupy (nie boję się tego wyrazu, tak jak nie boję się sprzątać po psie) kupujemy w sklepie internetowym. Zawsze tam, gdzie najkorzystniej cenowo.

Pies chory. Niestety nie ma Psiego Funduszu Zdrowia i nikt za darmo Ci psa nie będzie leczył. Czy ceny wizyt u weterynarza nie są zbyt wysokie? Może i są, ale co poradzisz. Zwierzak cierpi i trzeba mu pomóc. Zdaję sobie sprawę, że nie każdego stać na długotrwałe leczenie. Zaliczyliśmy dotychczas jedno kosztowne leczenie. Dwie gastroskopie, rentgen z kontrastem, bo psu „coś” dolegało. Zastrzyki, kroplówki, badanie krwi, a przyczyna nie została odnaleziona. W końcu psu samo przeszło i poza tym żadnych chorób, ani w okresie szczenięcym, ani później nie miał. Ale, jeśli byłaby potrzeba leczyłabym psa bez względu na koszty. Przecież to mój przyjaciel. Czy masz tyle serca, by „wyrzucić” 1500 zł bez gwarancji wyleczenia zwierzaka?

Pies i sprzątanie po psie. To konieczność. Nie rozumiem ludzi, którzy nie sprzątają po swoim pupilu. I tym bardziej nie rozumiem, dlaczego Straż Miejska nie robi regularnych akcji z wlepianiem mandatów właścicielom, którym się nie chce schylić po psią kupę. Jakie slalomy musimy pokonywać, by sprzątnąć kupę po naszym psie… No cóż. U nas dzieci wiedzą, że trzeba sprzątnąć. Przy rączce od smyczy mamy pojemnik z woreczkami i nie jest to trudna czynność takie sprzątanie po psie. Nikomu korona z głowy nie spada.

Ale pies to nie tylko obowiązki i koszty. Obcowanie ze zwierzakiem, jego bezgraniczne oddanie, radość na Twój widok, pocieszanie bez słów w trudnych chwilach to jest bezcenne. Dzieci mają przyjaciela, dzięki któremu inaczej patrzą na świat. Jest mniejszy i w dużej mierze zależny od nich. Nie ma wymówek, że nie chce się wyjść z psem, czy nie chce się z nim pobawić. Trzeba wstać 15 minut wcześniej, by wyjść z psem rano. Nawet w wakacje nie ma taryfy ulgowej. Ale dzieci przyzwyczaiły się do swoich obowiązków, my je z nimi dzielimy, bo wszyscy lubimy naszego Kudłacza.

Miej zwierzęta, jeśli masz dla nich dużo serca. I trochę pieniędzy.

No i od kilku dni w naszym domu jest nowy przyjaciel. W naszym mieście powstały 2 papugarnie (jestem już zdecydowanie na nie!) i nasza najstarsza córka była ich częstą bywalczynią. Zakochała się w papugach i jej największym marzeniem jest KAKADU. Co prawda z tym marzeniem to musi się wstrzymać, pomijając koszt zakupu papugi to hałas jaki ten ptaszek powoduje, szybko by ściągnął na nas gniew sąsiadów. Ale córka naprawdę bardzo polubiła papugi, znam ją i wiem, że nie jest to kaprys, więc zgodziliśmy się na papużkę. Od tygodnia mamy nierozłączkę. Z tymże jak w przypadku psa (pies jest całej rodziny), tak oficjalną właścicielką papugi jest córka. Ona za nią odpowiada w 100%. Kupiła papugę oraz całe potrzebne papużce wyposażenie za swoje pieniądze. I ma ponosić koszty utrzymania ptaszka. Ja się śmieję, że to jej dziecko. Serio troszczy się o papugę BARDZO.

Jeśli zdecydujecie się na zwierzaka, ustalcie zasady. I ich twardo się trzymajcie. Nauczy to dzieci odpowiedzialności. My mamy podzielone spacery, karmienie, kąpiel, psie zakupy… Każdy wie, co należy do jego obowiązków. I nikt się nie miga. Może dlatego, że nie jest to na głowie jednej osoby, nie przysparza to nam problemów i nie jest uciążliwe. Wizyty u weterynarza to jedyne co jest na stałe przypisane do nas, rodziców. No i każdy, kto wychodzi z psem na dwór, musi sprzątać psią kupę. A osoba, która nie uzupełni zapasu woreczków, a zużyła ostatnią sztukę, jest ostro upominana, zwłaszcza, jeśli trafiło akurat na tatę i musiał szukać po kieszeniach chusteczki, by uprzątnąć nieczystości zostawione przez naszego psiaka. Pewnie, że się zdarza, że córka powie, że teraz nie może, że pójdzie z psem później, ale wystarczy uwaga, że pies nie może poczekać i nie ma dyskusji.

Więc, czy warto mieć zwierzaki? Pod względem finansowym, jeśli cieszy Cię bardziej każda odłożona złotówka, a nie radość dzieci, to absolutnie nie zawracaj sobie głowy tym tematem. Nie ma nic gorszego niż być psem sknerusa, który w razie choroby pupila będzie płakał nad wydatkami u weterynarza, a nie psiakiem. Zwierzaki zawsze kosztują, ale dają nam swoje serce, a to jest warte poniesienia wszystkich wydatków z nimi związanymi.

Reklamy

One thought on “Zwierzaki w domu. Warto czy nie warto mieć?

  1. Nie na darmo się mówi: „Psie życie”… Zwierzak w domu to przede wszystkim odpowiedzialność, ale nie tylko za zwierzaka, ale i za innych członków familii wyeksponowanych na obecność nowego „członka rodziny”. Uważam, że decyzja o posiadaniu jakiegokolwiek zwierzaka w domu to decyzja decydenta, który nie powinien robić z takiego kroku „postanowienia rodzinnego”, to znaczy zakładać, że wszyscy osiągną identyczny poziom zaangażowania w utrzymanie czy tolerancję zwierzaka, co decydent. Właścicieli zwierzaków cechuje z reguły niefrasobliwość o to, jak zwierzak wpłynie na życie innych, stąd stosowanie dyskretnych elementów niejako wymuszających akceptację, na przykład przyprowadzenie psa do domu wbrew wiedzy rodziców, albo używianie terminu „członek rodziny” w odniesieniu do czworonoga (delikatny szantaż emocjonalny: „członka rodziny” nie można nie zaakceptować).

    Uwielbiam psy, ale w tej chwili psa nie posiadam. Będę posiadał tylko wtedy, kiedy: a) zakupię własne domostwo (nie wynajęte mieszkanie) z przyzwoitymi warunkami (wybiegiem) dla psa; b) będę miał swój środek transportu; c) będę w stanie zagwarantować psu opiekę podczas moich wyjazdów gdzieś daleko, gdzie psa zabrać nie mogę – opiekę nie od członków bliższej lub dalszej rodziny, ale zorganizowaną w inny sposób; d) bedę miał plan dla psa na wypadek nieprzewidzianych, nagłych wypadków; e) będę pewien, że przygarniam psa z własnej woli, a nie w celu uszczęśliwienia partnerki czy dzieci, bądź w celu urozmaicenia sobie życia. To prawda, że istnieją krewni bardzo tolerancyjni, będący też zapalonymi miłośnikami zwierząt, ale wszystko ma swoje granice. Tym samym, miłość do zwierząt domowych powinna być wyrażona w podjęciu osobistej odpowiedzialności, bez wymuszania (oczekiwania) takowej odpowiedzialności od innych.

    Byłem niejednokrotnie zmuszany do opieki nad zwierzakami, kiedy właściciel (bliższy lub dalszy członek rodziny) wyjeżdżał czy musiał się zająć czymś innym – nagle okazywało się, że odpowiedzialność za zwierzaka jest bardzo równomiernie podzielona, pomimo moich wstępnych obiekcji co do posiadania zwierzaka w ogóle. Tym samym, wszyscy musieli tak samo wytrzymywać pewne niedogodności, wynikające z faktu obecności zwierzaka w domu, czy nawet w czasie podróży.

    Posiadanie psa to nie jest po prostu odpowiedzialność – to jest straszna odpowiedzialność za psa i za innych, i absolutnie spada na inicjatora idei przygarnięcia nowego „członka rodziny”.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s